Ogłoszenie Parafialne o Wieżowcach II
This entry was posted on | Opublikowano 2009-03-23, poniedziałek, 20:56Posted by | Opublikowane przez mareksy
Dowiedzieliśmy się wczoraj, przypadkiem, chociaż wszystko stało się w połowie stycznia 09… z przykrością zawiadamiamy, że jeden z najbliższych przyjaciół Creamteam i honorowych członków Chaszczy, zwolennik zakazu polowań na Zagubione Jelonki – Ucho The Wieżowiec z bloga o Wieżowcach http://wiezowce.blox.pl/html – opuścił ziemską knieję, by zapolować na grubego niebiańskiego zwierza…
Inspirował nas wielokrotnie, my mu się odwdzięczaliśmy fachową poradą, a czasem podrzucaliśmy temat… mamy nadzieję, że my chociaż raz zainspirowaliśmy jego…
…chociaż nigdy się nie spotkaliśmy… poznaliśmy się przypadkowo a połączyła nas beza Paris Hilton… bo Ucho nie mógł uwierzyć, że ktoś żywy a nie spam-bot może wpisać mu komentarze serią pod dziewięcioma postami…
…był naszym internetowym odkryciem, takim miejscem na mapie netu, gdzie należy krzyknąć: wow!, bo ktoś ma pomysł na siebie i wie, jak go sprzedać… był pierwszą osobą, którą umieściliśmy w blogrollu na mocy Ogłoszenia Parafialnego I i byliśmy z tego dumni… jego komentarze zawsze były mile widziane i skrzyły się inteligencją…
…od słowa do słowa okazało się, że jesteśmy z tych samych stron, znamy tych samych ludzi, chociaż my za granicą i on też w Dreźnie…
…podsyłał nam zdjęcia z wojaży, dyskutowaliśmy o naszej wspólnej pasji (to musiało być przeznaczenie, ile osób z jednego miasteczka będzie się interesować wieżowcami, dwóch ludzi pochodzących z miejsca gdzieś na bocznym torze świata, skąd do najbliższego wieżowca są setki kilometrów i gdzie Pan Bóg nawet nie chce być zawiadowcą), o muzyce ale i o koleżankach studentkach…
…to on wymyślił rozrzucenie po zaprzyjaźnionych blogach banera-informacji o zajęciach artterapii irenki i walczył wraz ze mną z kodem, by udało się baner wlepić do gazetowych bloxów bez przekraczania limitów… on też wspierał irenkę, gdy z powodu choroby musiała wycofać się po roku z prowadzenia zajęć…
…martwiliśmy się o niego, gdy przeprowadzał się do Warszawy, gdy po kilku miesiącach prowadzenia tematycznego bloga z ogromnym sukcesem, został odkryty i zaczął pracę w największej polskiej gazecie (bo znamy media od podszewki i stosunki tam panujące), gdy nie miał czasu na kontakty… cieszyliśmy się, że awansuje…
…kpił z nas, że nie chcemy się uczyć czeskiego, bo on się uczy, co było godne uwagi i pochwały u kogoś, kto codziennie studiuje falową strukturę światła… po niemiecku…
…był cudownym opowiadaczem i kpiarzem z poczuciem humoru, oto przykład z jego profilu na Naszej-Klasie, niech nam będzie wybaczone użycie tego materiału, ale co innego odda lepiej, jaki był Ucho, niż to zdjęcie z Drezna:

… był… Już raz odprowadzaliśmy w tym miejscu osobę, którą sobie ukochaliśmy (nomen omen, w tym samym okresie roku), mieliśmy nadzieję nikogo nie odprowadzać aż do powiedzmy, ukończenia przez nasze pokolenie wesołej sześćdziesiątki, kiedy to ludzie naturalną koleją rzeczy zaczynają się wykruszać… niestety dwudziestokilkuletni Ucho po raz ostatni postanowił zakpić sobie z naszych planów i udowodnić podstawowe prawo nauk ścisłych – prawo niepewności.
Strasznym i niezrozumiałym jest, że po takim ciekawym człowieku, którego chcielibyśmy sobie mieć za przyjaciela, pozostał tylko jeden wpis w jego ukochanym internecie i profil na N-K oraz GL
Zastanawiamy się, jak to możliwe, że takie twórcze i zdolne, obdarzone poczuciem humoru, pozytywnie zakręcone freaki… jakim był i pozostanie w naszej pamięci Ucho… opuszczają nas… Łukasz Woźniak, bo o nim mowa…
Post is filed under | Opublikowano w kategorii (-ach)
-------------------------------------------------------------------------------
00. po polsku, 01. kalczer & science + fykszyn, 01. obywatelism, 01. prywatna wiocha, 03.06. net, 03.07. architecture, Interior, industrial, 03.09. copy-rajtyng, 06. contesty, densy i eventowe dąsy by cooking, 06. stories of old children.
Twój głos się liczy, zostaw komentarz :).
Trackback from your own site.
Użyj trackbacka do tej wypowiedzi prosto z Twojej strony.

Marzec 24th, 2009 at 7:27
To straszna sprawa i mimo upływu czasu nadal tak samo trudna do zrozumienia…
Marzec 24th, 2009 at 12:16
Czasem ludzie pytają nas, czy Jelonki to my personalnie, tylko się ukrywamy i który z Jelonków jest kim w realu… Chciałbym dziś być Zagubionym Jelonkiem, wyznającym filozofię z piosenki “Nie wiem, Nie rozumiem Nic”… trzeźwo myślący Bunny ma pewnie spore problemy z akceptacją faktu i jego zrozumieniem… my też…