Archive for the | Archiwum dla
01. obywatelism

----------------------------------------------------------------


Nędza z nędzy polskich miast albo o ich #brandingu

2010-02-16, wtorek at 20:37 | posted by mareksy

Gdańsk: Wolność kultury. Kultura wolności.
Katowice: Katowice – tu się tworzy.
Toruń: Tradycja rewolucji.
Warszawa: Warszawa. Każdemu po drodze.
Wrocław: Wrocław miastem spotkań.

A dzelnica spotkań nie ma odpowiednika w Europie: kościół prawosławny, katolicki, protestancki i synagoga, wszystko w zasięgu kwadransa spaceru. Już ten sam fakt starczy za promocję.

http://www.goldenline.pl/forum/marketing-miejsc/1383016/s/1

Raczej głoszenie takich faktów świadczy o braku obycia.

Już obalam dowód:
Nikozja, formalnie w Europie, bo w Unii Europejskiej, po stronie tureckiej to obraz idealnego zagospodarowania kościołów chrześcijańskich na potrzeby islamu – na potężnych nawach kościołów katolickich prężą się dobudowane przez zdobywców minarety. Wystarczy wejść do jednego, by wejść do wielu kościołów różnych wyznań jednocześnie, nie trzeba spacerować w poszukiwaniu.
Idealne spotkanie religii i kultur można by rzec ;), w każdym razie robi większe wrażenie niż podwójny wyznaniowo kościółek na Ostrowiu Tumskim (tak przytaczam, by komuś nie wpadło do głowy użyć tego argumentu w odpowiedzi).
To tyle w kwestii dzielnic spotkań, nie rozwinę tu argumentu, iż w takim Londynie kultury mieszają się codziennie na każdym rogu, bo to byłby nietakt dla inteligencji wygłaszającego poglądy zacytowane powyżej, prawda?

Poza tym jeśli Wrocław ma być miejscem spotkań, to jako Wrocławianin protestuję przeciwko fałszowaniu historii – bo Breslau to także ulubione i wiernopoddańcze miasto Hitlera, niemal drugie Monachium, walczące nawet wtedy, gdy dowództwo SS dawno już zdechło, to także miasto parków z napisami “Fur Juden und Hunden Eintrit ist verboten”, to miasto spalonych synagog. To wreszcie może i miasto spotkań, ale Hitlerjugend ze swoim idolem na tzw. Stadionie Olimpijskim (przypomnieć może, czyje imię nosił?).

Jakie więc spotkania twórcy tego durnego hasła mają na myśli i czy kiedykolwiek byli oni w Rzymie, Paryżu czy Londynie, miastach-tyglach rasowo-kulturowych, którym nie wpadają takie pomysły do głowy, by opisywać hasłami normalność, rzeczywistość?! (sic!)
Takie hasła może tworzyć tylko ktoś, kto wychowany w monokulturowym państwie, jakie stworzył nam Stalin z Hitlerem, nie widział Berlina i Arabek w wagonach jego metra, czy Cyganów w Madrycie.

To hasło wręcz podkreśla klaustrofobiczną, paranoiczną wizję samych siebie jego twórców, małości wyobraźni, która nie potrafi zmierzyć się z faktem, że czarny na ulicy to żadne ajwaj we współczesnym świecie…

…to hasło jest nędzą wyklutą na nędzy oferty polskich miast.

Weekend! If We Turn Things Upside Down

2010-02-06, sobota at 22:43 | posted by mareksy

Podziękuj!

2010-01-25, poniedziałek at 9:48 | posted by mareksy

censorship

Zobaczcie, czego nie zobaczycie, gdy nas zablokują jak Niemców http://www.flickr.com/photos/moderncitizen/ (artysta jest zablokowany przez Flickr dla komputerów znajdujących się w Niemczech i Emiratach, gdzie obowiązują podobne przepisy do właśnie proponowanych… i pomyśleć, że kiedy protestowaliśmy wraz z Niemcami i wielką rzeszą twórców przeciwko ugięciu się Flickr (czyli Yahoo) pod naciskami władz niemieckich, nie pomyśleliśmy, że nas spotka to samo!

Panie Premierze, dziękujemy za ograniczenie dostępu do kultury, Zdrojewski przecież musi nam wystarczyć
i te no, orkiestry strażacko dęte! Panie Premierze: PRICELESS!

Wspierajmy http://www.facebook.com/podziekujPremierowi?ref=nf i/ lub http://podziekujpremierowi.pl/

O tym jak Microsoft przerabia prawo, ogranicza moje swobody obywatelskie.

2010-01-24, niedziela at 9:54 | posted by mareksy

Temat z pograniczu brandingu, namingu, copywritingu, reklamy i wizerunku (przedsiębiorcy), prawa i polityki nawet.

Oto Microsoft pozwala sobie nazwać swoją akcję marketingową tak: “Nie przerabiam, nie kradnę”.
Wszystko byłoby w porządku, gdyby Microsoft uściślił, że chodzi mu o przerabianie mające na celu “stuningowanie” tylko software, do którego ma prawa autorskie, a który jest chroniony prawem szczególnym autorskim.

Ale tego nie zrobił.
Wynika więc z tej nazwy, że naklejenie naklejki, przemalowanie obudowy czy wykręcenie paru śrubek z obudowy konsoli MS nie skończy się tylko utratą praw gwarancyjnych, a zaprowadzi nas do sądu, bo naruszamy jakieś prawa producenta.
Zauważcie, że wymieniony katalog czynności jak najbardziej mieści się w terminie “przerabianie”, a tu wynika z przyjętego przez MS stanowiska, że każdy z taką naklejką np. naklejką na konsoli jest złodziejem! (sic!)

To ciekawy marketingowo kejs.
Mamy tu spotkanie kilku niefortunnych okoliczności.

Oto niedorobiony copywriter wymyśla hasło, które potencjalnie może obrazić większą grupę społeczną, na dodatek niezwiązaną z producentem i niezainteresowaną tematem (nie mam konsoli).
Firma nie dostrzega tego faktu albo dostrzega i bagatelizuje wierząc w swoją siłę i przez swoją niefrasobliwość na etapie planowania strategii z goniącej króliczka stała się króliczkiem wystawionym na ostrzał praktycznie z każdej strony.
Firma, która wdrożyła tak nazwaną kampanię chyba nie za bardzo sobie zdaje sprawę, że za chwilę ta kampania może się skończyć w Brukseli przed komisjami zajmującymi się prawami obywateli , a na pewno w kraju o większych tradycjach ochrony praw obywateli i konsumentów tak by się skończyła.

Jak to się dalej potoczy?

Czy to nie czas, by zaprotestować, zwłaszcza, że Microsoftowi udało się chyba jednak zastraszyć protestujących w akcji (zmiana jej nazwy, “zagubienie” meritum itd.), zapoznajcie się z końcówką tego artykułu w części “moim zdaniem” Dominika Błaszczykiewicza: http://www.idg.pl/news/355129/Microsoft.ma.30.dni.na.wytlumaczenie.sie.z.Xbox.Live.PL.html

Czy faktycznie Microsoft tworzy mniej lub bardziej świadomie przedpole do zmiany prawa autorskiego w Polsce?
Czy próbuje za pomocą nieudanej i koślawej kampanii rozciągnąć przepisy prawa autorskiego na przedmioty nim nieobjęte?
Czy za naklejki na naszych autach w stylu: “Jeśli to widzisz, jesteś za blisko” przyjdzie nam kiedyś stawać przed sądem, ale nie za obrazę dobrych obyczajów, lecz za naruszenie praw autorskich producenta auta?! ;)… ciekawe co na to powie VaGla

Czy źle nazwana akcja marketingowa może spowodować aż taką lawinę konsekwencji, zwłaszcza, że nie jesteśmy wybitnie wykształconym społeczeństwem chroniącym swoje prawa?

Gdyby nie przewidywalne możliwe konsekwencje tej sprawy, o których mowa wyżej, napisałbym w tym miejscu coś w stylu “A gdzie był Bóg gdy oni to…” ;), ale szczerze mówiąc, mnie ta kampania nie śmieszy i zauważcie, że wcale nie wspomniałem tutaj o takich pobocznych wątkach, jak niedotrzymywanie zawartej umowy z konsumentem czy traktowanie polskich obywateli jak pariasów Unijnej Europy i świata.. dla Microsoftu za naruszanie moich praw obywatelskich i nazywanie mnie złodziejem (przypominam, przerabiam wiele rzeczy i spraw dziennie, miliony rocznie, ale nie mam konsoli): PRICELESS!

What a Pretty Danger Situation

2010-01-12, wtorek at 0:11 | posted by mareksy

What do U Know About Winter I

What do U Know About Winter III

What do U know about Winter… our joyride last night: 3 hours overdue train stopped for next 4 hours somwhere in nowhere between two capital cities… welcome to Poland now & bon voyage ;)

strobist info: EP09-003 code name “locomotive” ;D

What do U Know About Winter IV